Archiwum kwiecień 2006, strona 3


kwi 02 2006 jak tam dojsć?
Komentarze: 4
"Wszystko człowieka zawodzi, tylko jeden Bóg nie zawiedzie"-nawet tak prosty człowiek jak Wysocki (w Lalce Prusa) to wie! I doszedł do tego prawdopodobnie bez uwielbień, modlitwy spontanicznej, nowej ewangelizacji... Tak jak moje babcie na przykład. Więc jak? Tradycyjnie? Bo mi taka wspólnotowa modlitwa jakos ostatnio nie leży... Powiem to co chcę cicho, nie chcę klaskać przy piosence ani pokazywać bzdurnych gestów, które niewiele znacza. Ogladałam ostatnio jakis dziwny film o religijnosci w Ameryce. Spiewajacy bluesa o Jezusie, motele oblepione napisami: Jezus żyje, Jesus is coming... Zielonoswiatkowcy lub inni "od Ducha" trzęsacy się w ekstazie albo wybuchajacy niepohamowanym smiechem... W życiu dróg wiele jest, która wybrac, jak isć, nie wie nikt... Ale czy dojdę do celu?
jasno : :
kwi 01 2006 mężczyzna:
Komentarze: 3
Jednak nie zepsute kobiety sa instynktownie monogamiczne. Mężczyzni nie.... Nie ma co udawać. Mężczyzni po prostu takimi nie sa. Taka maja zwierzęca naturę. Monogamia (choć od dawna jest fundamentalna dla naszych odziedziczonych pojęć) dla nas, mężczyzn, jest fragmentem „objawionej" etyki, zgodnej z wiara, a nie z ciałem. Każdy z nas mógłby zdrowo spłodzić, w ciagu naszych ponad trzydziestu lat pełnej męskosci, kilkaset dzieci, i to czerpiac z tego przyjemnosć. To upadły swiat i między naszymi ciałami, umysłami i duszami nie ma harmonii. Żaden mężczyzna, choćby najszczerzej kochał swoja narzeczona i pannę młoda w młodosci, nie jest jej wierny jako żonie mysla lub ciałem bez swiadomego udziału woli, bez samozaparcia- zbyt nielicznym się o tym mówi — nawet tym, którzy zostali wychowani „w Kosciele". Ci spoza niego zdaje się rzadko o tym słysza. Kiedy znika pozłota albo tylko lekko się sciera, mysla, że popełnili bład i że wciaż musza szukać prawdziwie bratniej duszy. Prawdziwa bratnia dusza nazbyt często okazuje się pierwsza pociagajaca seksualnie osoba, jaka się nadarzy. Ktos, kogo mogliby poslubić z wielkim dla siebie pożytkiem, gdyby tylko... Stad rozwód, żeby dostarczyć owego „gdyby tylko". I oczywiscie z zasady maja rację: rzeczywiscie popełnili bład. Jedynie bardzo madry mężczyzna pod koniec swego życia mógłby trafnie osadzić, która sposród wszystkich możliwych kandydatek powinien był poslubić ku swemu największemu pożytkowi. Prawie wszystkie małżeństwa, nawet te szczęsliwe, sa błędami: w tym sensie, że prawie na pewno (w doskonalszym swiecie lub przy nieco większej ostrożnosci na tym, bardzo niedoskonałym) oboje partnerzy mogliby sobie znalezć odpowiedniejszego towarzysza, Lecz „prawdziwa bratnia dusza" to ta, za która się wyszło, my prawie nie dokonujemy wyboru: robi to życie i okolicznosci (chociaż jesli istnieje Bóg, musza to być jego instrumenty lub pozory).
To dalej Tolkien, bo ciężko, żeby sama pisała takie rzeczy;) ale dalej będzie bardziej osobiscie:)
jasno : :